熱血高校ドッジボール部強敵!闘球戦士の巻
Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu: Kyōteki! Dōkyū Senshi no Maki
Całe trzy lata musieli czekać posiadacze game_boy'a, aż dodge ball z Kuniem wyląduje na ich przenośnej konsoli. W końcu w 1991 roku światło dzienne ujrzała gra „Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu: Kyōteki! Dōkyū Senshi no Maki”. Czy okazała się równie udana jak wersja na NESa?
Zacznijmy od tego, że nie mamy do czynienia ze zwykła konwersją. W zasadzie oba tytuły mają ze sobą wspólną jedynie mechanikę rozgrywki i tryby gry. O ile w „Super Dodge Ball" graliśmy o miano mistrza świata, tak tutaj toczymy boje na lokalnym podwórku. Uczeń szkoły Reihou, Todo Mamoru rzucił Kunio wyzwanie. Zorganizował turniej zbijaka w mieście. Nasz bohater przyjął wyzwanie i ruszył, by znów udowodnić że nikt nie dorówna Nekketsu.
Do wyboru mamy trzy tryby rozgrywki. Pierwszy to tryb turnieju, w którym grając drużyną Kunio walczymy z kolejnymi rywalami. W drugim, możemy pograć jedną z siedmiu dostępnych ekip przeciwko drugiemu graczowi. W trzecim z kolei wybieramy jedną drużynę i sterując tylko jednym z zawodników musimy pokonać pozostałych jej członków. Oprócz wyboru trybu, decydujemy się także na jeden z trzech poziomów trudności.
Jak się gra w zbijaka? Otóż mamy boisko podzielone linią na dwie połowy, które rozdziela dwie rywalizujące ze sobą drużyny. Zespoły składają się z sześciu graczy. Troje z nich znajduje się na boisku na własnej połowie, a troje na jego obrzeżach na połowie rywala. Zabawa polega na rzucaniu piłką w graczy znajdujących się po drugiej stronie boiska, aż do ich wyeliminowania. Każdy z zawodników w polu posiada pasek zdrowia, który kurczy się wraz z otrzymywanymi obrażeniami. Bronić możemy się poprzez złapanie piłki, przykucnięcie, bądź podskok. Wygrywa ta drużyna, która wyeliminuje wszystkich graczy przeciwnika będących na boisku. Choć da się uderzyć również tych poza boiskiem, nie można ich "zbić". Gracze ci służą nam jako wsparcie. Mogą np. przejąć piłkę, która opuściła boisko i nam ją oddać, bądź cisnąć nią w rywala. Ich uderzenia są jednak słabsze niż graczy z pola, więc nie opłaca się atakować tylko za ich pomocą. Oprócz tradycyjnego rzutu zawodnicy z pola mają do dyspozycji także rzut specjalny. Jest on inny dla każdego z nich. U jednego np. piłka ulega spłaszczeniu i leci dużo szybciej niż normalnie, u innego piłka porusza się ruchem okrężnym, na chwile się zatrzymuje po czym uderza w rywala. Rzuty specjalne zadają więcej obrażeń od tradycyjnych. Szkoda tylko że pomimo dużego zróżnicowania drużyn ich super piłki są do siebie dość podobne. Sama rozgrywka jest naprawdę dobra, choć wydaje mi się mniej dynamiczna od tej w „Super Dodge Ball” na NES’a. Irytuje niekiedy sztuczna inteligencja. Przeciwnicy nieraz potrafią wymieniać między graczami wiele podań, które tak naprawdę nie mają żadnego sensu, poza tym, że wydłużają mecz. Zdarza się im także podać piłkę do zawodnika, który właśnie został wyeliminowany.
Tytuły z serii Kunio Kun zawsze cechowała duża dawka humoru. Nie inaczej jest i tym razem. Bawić mogą drużyny, które są jednymi z bardziej nietypowych w grach Technos. O ile gang motocyklowy bądź Yakuza prezentuje się jeszcze w miarę normalnie, o tyle drużyny składające się z frankensteinów, kosmicznych androidów czy wojowników ninja mogą zaskakiwać. Różnią się także odmiennym stylem gry. Każda z nich ma swoją własną plansze, które również są dość nietypowe. Nasze zmagania toczymy m.in. na parkingu motocyklowym, na stacji kosmicznej, farmie, czy w straszliwych lochach. Szkoda tylko że grając w trybie multi nie mamy możliwości wyboru boiska. Ograniczeni jesteśmy tylko do gry przed szkołą Nekketsu High. Choć prezentuje się ona świetnie, ciekawiej byłoby zagrać na innych występujących w grze planszach. Wyboru nie mamy także w trzecim trybie, gdzie pojedynki toczymy w świątyni buddyjskiej.
Grafice nie mam nic do zarzucenia. Boiska wyglądają bardzo ładnie i tak jak wspomniałem zaskakują oryginalnością. W kwestii postaci, choć Kunio i reszta wyglądają trochę inaczej niż w nowszych grach, to również prezentują się dobrze. Bolączką, do której zdążyły niestety już nas przyzwyczaić niektóre gry z Kuniem, są niewielkie spadki płynności animacji, gdy na boisku równocześnie widać zbyt wielu graczy. Jednak nie jest to duże utrudnienie.
Oprawa audio również trzyma poziom. Każdemu boisku towarzyszy osobna melodia, która idealnie pasuje do danej lokacji. W lochach słyszymy ponure i mroczne dźwięki a grając przeciwko ninja typową staro – japońską muzykę. Odgłosy z samej rozgrywki również prezentują się dobrze. Osobny dźwięk towarzyszy rzutowi, uderzeniu czy podaniu.
Podsumowując „Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu: Kyōteki! Dōkyū Senshi no Maki” to udany debiut zbijaka na konsoli game_boy. Choć nie dorównuje grywalnością wersji na NESa czy SNESa, gra się bardzo przyjemnie, a drobne błędy sztucznej inteligencji czy okazjonalne spadki animacji nie zacierają dobrego wrażenia. Gorąco polecam zagrać!!
Zacznijmy od tego, że nie mamy do czynienia ze zwykła konwersją. W zasadzie oba tytuły mają ze sobą wspólną jedynie mechanikę rozgrywki i tryby gry. O ile w „Super Dodge Ball" graliśmy o miano mistrza świata, tak tutaj toczymy boje na lokalnym podwórku. Uczeń szkoły Reihou, Todo Mamoru rzucił Kunio wyzwanie. Zorganizował turniej zbijaka w mieście. Nasz bohater przyjął wyzwanie i ruszył, by znów udowodnić że nikt nie dorówna Nekketsu.
Do wyboru mamy trzy tryby rozgrywki. Pierwszy to tryb turnieju, w którym grając drużyną Kunio walczymy z kolejnymi rywalami. W drugim, możemy pograć jedną z siedmiu dostępnych ekip przeciwko drugiemu graczowi. W trzecim z kolei wybieramy jedną drużynę i sterując tylko jednym z zawodników musimy pokonać pozostałych jej członków. Oprócz wyboru trybu, decydujemy się także na jeden z trzech poziomów trudności.
Jak się gra w zbijaka? Otóż mamy boisko podzielone linią na dwie połowy, które rozdziela dwie rywalizujące ze sobą drużyny. Zespoły składają się z sześciu graczy. Troje z nich znajduje się na boisku na własnej połowie, a troje na jego obrzeżach na połowie rywala. Zabawa polega na rzucaniu piłką w graczy znajdujących się po drugiej stronie boiska, aż do ich wyeliminowania. Każdy z zawodników w polu posiada pasek zdrowia, który kurczy się wraz z otrzymywanymi obrażeniami. Bronić możemy się poprzez złapanie piłki, przykucnięcie, bądź podskok. Wygrywa ta drużyna, która wyeliminuje wszystkich graczy przeciwnika będących na boisku. Choć da się uderzyć również tych poza boiskiem, nie można ich "zbić". Gracze ci służą nam jako wsparcie. Mogą np. przejąć piłkę, która opuściła boisko i nam ją oddać, bądź cisnąć nią w rywala. Ich uderzenia są jednak słabsze niż graczy z pola, więc nie opłaca się atakować tylko za ich pomocą. Oprócz tradycyjnego rzutu zawodnicy z pola mają do dyspozycji także rzut specjalny. Jest on inny dla każdego z nich. U jednego np. piłka ulega spłaszczeniu i leci dużo szybciej niż normalnie, u innego piłka porusza się ruchem okrężnym, na chwile się zatrzymuje po czym uderza w rywala. Rzuty specjalne zadają więcej obrażeń od tradycyjnych. Szkoda tylko że pomimo dużego zróżnicowania drużyn ich super piłki są do siebie dość podobne. Sama rozgrywka jest naprawdę dobra, choć wydaje mi się mniej dynamiczna od tej w „Super Dodge Ball” na NES’a. Irytuje niekiedy sztuczna inteligencja. Przeciwnicy nieraz potrafią wymieniać między graczami wiele podań, które tak naprawdę nie mają żadnego sensu, poza tym, że wydłużają mecz. Zdarza się im także podać piłkę do zawodnika, który właśnie został wyeliminowany.
Tytuły z serii Kunio Kun zawsze cechowała duża dawka humoru. Nie inaczej jest i tym razem. Bawić mogą drużyny, które są jednymi z bardziej nietypowych w grach Technos. O ile gang motocyklowy bądź Yakuza prezentuje się jeszcze w miarę normalnie, o tyle drużyny składające się z frankensteinów, kosmicznych androidów czy wojowników ninja mogą zaskakiwać. Różnią się także odmiennym stylem gry. Każda z nich ma swoją własną plansze, które również są dość nietypowe. Nasze zmagania toczymy m.in. na parkingu motocyklowym, na stacji kosmicznej, farmie, czy w straszliwych lochach. Szkoda tylko że grając w trybie multi nie mamy możliwości wyboru boiska. Ograniczeni jesteśmy tylko do gry przed szkołą Nekketsu High. Choć prezentuje się ona świetnie, ciekawiej byłoby zagrać na innych występujących w grze planszach. Wyboru nie mamy także w trzecim trybie, gdzie pojedynki toczymy w świątyni buddyjskiej.
Grafice nie mam nic do zarzucenia. Boiska wyglądają bardzo ładnie i tak jak wspomniałem zaskakują oryginalnością. W kwestii postaci, choć Kunio i reszta wyglądają trochę inaczej niż w nowszych grach, to również prezentują się dobrze. Bolączką, do której zdążyły niestety już nas przyzwyczaić niektóre gry z Kuniem, są niewielkie spadki płynności animacji, gdy na boisku równocześnie widać zbyt wielu graczy. Jednak nie jest to duże utrudnienie.
Oprawa audio również trzyma poziom. Każdemu boisku towarzyszy osobna melodia, która idealnie pasuje do danej lokacji. W lochach słyszymy ponure i mroczne dźwięki a grając przeciwko ninja typową staro – japońską muzykę. Odgłosy z samej rozgrywki również prezentują się dobrze. Osobny dźwięk towarzyszy rzutowi, uderzeniu czy podaniu.
Podsumowując „Nekketsu Kōkō Dodgeball Bu: Kyōteki! Dōkyū Senshi no Maki” to udany debiut zbijaka na konsoli game_boy. Choć nie dorównuje grywalnością wersji na NESa czy SNESa, gra się bardzo przyjemnie, a drobne błędy sztucznej inteligencji czy okazjonalne spadki animacji nie zacierają dobrego wrażenia. Gorąco polecam zagrać!!