ダウンタウン熱血行進曲 それゆけ大運動会

Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Soreyuke Daiundōkai

Technos Japan Corp. PC-Engine 1992-07-14
Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Soreyuke Daiundōkai


Nie jestem jakimś wielkim fanem PC -Engine. Konsola nie wydawała mi się na tyle przystępna by chciało mi się na niej grać. Jednak gdy dowiedziałem się, że w 1993 roku przeniesiono na nią moją ulubioną grę z Famicoma: Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Soreyuke Daiundōkai nie mogłem pozostać obojętny. Musiałem to sprawdzić!

Jednak tym, którzy nie mieli styczności z wersją na konsole Nintendo należy się wyjaśnienie o co w tym chodzi. Todo, uczeń szkoły Reihou, syn właściciela wielkiej korporacji, postanowił zorganizować zawody sportowe, by sprawdzić, która szkoła w mieście jest najlepsza. Zgłosiły się 4 szkoły, w tym oczywiście Nekketsu (Kunio nie byłby sobą, gdyby nie podjął takiego wyzwania), które będą rywalizowały w 4 mniej lub bardziej zwariowanych konkurencjach przygotowanych przez samego Todo. Zaraz po intrze pojawia się pierwsza nowość względem oryginału. Jest nią cut-scenka, która w zabawny sposób prezentuje nam każdą ze szkół wraz z jej członkami. Do zawodów stanęli: wspomniana już wyżej Nekketsu, Reihou (szkoła Todo), Hanzonu i Rengou (jeżeli chcemy zobaczyć zakończenie gry, musimy wybrać drużynę Kunia). W skład każdej z drużyn wchodzi 6 zawodników różniących się umiejętnościami, jedni szybciej biegają, inni zadają silniejsze ciosy bądź posiadają różne techniki specjalne, w tym długość wstrzymywania oddechu pod wodą. Różnią się też ilością punktów życia, które w dodatku nie regenerują się od razu po danej konkurencji, dlatego nie zalecam wystawiania 1 zawodnika do wszystkich dyscyplin. Przed zawodami możemy też ustalić kolejność poszczególnych konkurencji oraz ustawić muzykę do każdej z nich. Istnieje też możliwość ustawienia czasu jej trwania oraz ile razy chcemy w daną dyscyplinę zagrać. Gra posiada także multiplayer do 4 osób równocześnie.

Przechodząc do konkurencji, to jak już wspomniałem jest ich 4. Pierwszą jest bieg przez miasto tzw. Cross Country. Jednak, jak to zazwyczaj bywa, w grach z Kunio nie jest to taki zwyczajny bieg. Sama jego trasa jest co najmniej dziwna. Kto to widział, żeby ścigać się przebiegając komuś przez dom i ogródek, wspinać się po budynku, skakać po dachach lub pływać w ściekach? Poza tym możemy bić swoich oponentów i to nie tylko pięściami i kopniakami, ale też porozrzucanymi po trasie przedmiotami, które występują w każdej konkurencji. To moja ulubiona dyscyplina w tej grze. 



Następna zabawa to bieg z przeszkodami. Większość trasy pokonujemy w fabryce, gdzie musimy uważać na m.in. wielką łapę, chcącą zepchnąć nas do wody, czy duży wiatrak, utrudniający dobiegnięcie do końca odcinka. W dodatku na górze ekranu jest mierzony czas. Jeżeli nie pokonamy danego odcinka przed jego upływem, dostajemy 0 punktów za jego przejście. W tym miejscu pojawił się jedyny błąd, jaki zauważyłem. Na jednym odcinku jedna z postaci sterowanych przez AI nie potrafi przeskoczyć z jednej platformy na drugą i trzeba odczekać minutę, aż skończy się czas i gra przeniesie nas do następnego odcinka. Sama konkurencja jest najtrudniejsza ze wszystkich, ale znów brawa należą się za olbrzymią pomysłowość twórców. 



W trzeciej dyscyplinie musimy sie wspiąć po palach, aby zniszczyć zawieszoną nad ziemią kulę. Oczywiście również tutaj możemy się bić i rzucać przedmiotami. Nawet będąc na palu mamy możliwość okładania innych wspinających się przeciwników. Wygrywa ten, kto zniszczy ją pierwszy.


Ostatnią konkurencją jest pojedynek na dachu budynku. Tu zawodnicy mogą używać zarówno swoich ciosów specjalnych, jak i przedmiotów. Należy pokonać wszystkich przeciwników przez nokaut lub wyrzucenie z dachu. Kto tego dokona, wygrywa. Prezentuje się chyba najbardziej "normalnie" ze wszystkich gier, ale i tak jest szalenie grywalna i sprawia dużo frajdy. W wersji na PC Engine dodano do 2 dodatkowe areny, na których toczymy walki. Oprócz dachu zmierzymy się także na otoczonej łancuchami żółtej platformie a także w dojo.


Było już o konkurencjach, teraz słówko o punktacji. Punkty dostajemy nie tylko za zajęcie określonego miejsca, ale też w trakcie zawodów. Punktowane jest bicie przeciwników, podnoszenie przedmiotów oraz w przypadku biegów miejsce, na którym pokonamy dany odcinek. Dostajemy też punkty ujemne, jeżeli obrywamy od przeciwnika. Na końcu przyznawane są dodatkowe punkty dla wyróżniających się zawodników. Po każdej konkurencji widzimy naszą cheerleaderkę, która w zależności od wyniku albo nas pochwali, albo zmiesza z błotem, a gdy okażemy sie najgorsi, będzie płakać. 



Grafika, prezentuje się lepiej niż na Famicomie. Gra ma więcej kolorów i jest bardziej szczegółowa. Tyczy sie to zarówno postaci jak i lokacji. Zmianę najbardziej widać przy przedmiotach. Wyglądają teraz dużo lepiej niż w oryginale. Pojawiły sie także nowe bronie jak młotek czy drewniany miecz. 



Największym szokiem była dla mnie oprawa dźwiękowa. Otóż wszelkie dialogi w grze zostały udźwiękowione!! Miło jest usłyszeć głosy naszych ulubionych bohaterów. Aktorzy podkładający głos spisali się na medal. Lepiej prezentują się także wszelkie dźwięki w grze. Muzyka w zasadzie pozostała niezmieniona jeśli chodzi o utwory. Poprawiono za to jej jakość. Utwory brzmią naprawdę świetnie i znakomicie zagrzewają do walki. 



Podsumowując, Downtown Nekketsu Kōshinkyoku: Soreyuke Daiundōkai na PC Engine nie wiele różni się wzgledem pierwowzoru. Zmiany są jedynie kosmetyczne i nie wprowadzają zbyt wiele nowego do rozgrywki. Tylko czy warto ulepszać coś co już jest świetne? Sądze że nawet dla tych kilku smaczków każdy kto grał w tą grę na Famicomie powinien także spróbować jej nowszej wersji. Będzie sie bawił znakomicie.