くにおのおでん

Kunio No Oden

Technos Japan Corp. Super FamiCom 1994-05-27
Kunio No Oden


Nie wiem, czy zauważyliście, ale latach 80 i 90 całkiem sporo firm tworzących gry komputerowe miało tendencje do stworzenia swojej własnej "maskotki". Oczywistymi przykładami są tu postacie Mario od Nintendo, Sonica od Segi, czy Crasha od Son... od Naughty Dog, ale są i Ci mniej znani jak Dizzy od Codemasters czy Kunio od Technos Japan Corp. Postaci te mają jeden (pewnie więcej, ale ten mi pasuje do tekstu) wspólny czynnik: wychodziły poza swoje gatunki. Takiego Mario mogliśmy podziwiać między innymi w scrubsie medycznym raczącego tabletkami bakterie w grze Dr. Mario, uwięzionego we flipperze Sonica w Sonic the Hedgehog Spinball, zasiadającego za kierownicą karta Jamraja w grze Crash Team Racing, czy spływające po rzece jajko w beczcie w grze Dizzy Down the Rapids, a co z naszym Kunio? Pod koniec swojej kariery w Technosie wziął udział w... zawodach w jedzeniu!

Jak możemy przeczytać w instrukcji, akcja rozgrywa się w dniu szkolnego festiwalu. Kunio przechodząc obok stanowiska prowadzonego przez Misako i jej przyjaciół zauważa, że ​​sprzedaż nie idzie im najlepiej, postanawia więc bronić honoru Nekketsu, wziąć sprawy w swoję ręce i konsumować porcje Odenu! Do stanowiska dołączają kolejne osoby i w ten sposób zaczynają się zawody w jedzeniu. Drobna ciekawostka: Oden to rodzaj jednogarnkowej potrawy typu nabemono, spożywanej głównie zimą. To rozgrzewające, przynoszące komfort po ciężkim dniu danie, którego bazą jest delikatny, rybny bulion dashi. Podawany jest on najczęściej z dodatkami takimi jak gotowane jajka, rzodkiew daikon, kawałki konjacu oraz ciasteczka rybne... brzmi pysznie?

Kunio No Oden u swoich korzeni ma któryś z wariantów Tetrisa. Przechodząc przez kilka pól menu, wybierając tryb turniejowy lądujemy na czarnej tablicy, w której naszym celem będzie pozbycie się spadającego z góry jedzenia. W teorii zasada jest prosta: z góry spadają nam podwójne składniki, a my mając możliwość przesuwania i przekręcania łączymy je — w zależności który tryb wybraliśmy — po 3 w linii prostej, albo po 4 w dowolnym ułożeniu, przy czym wartości 3 i 4 są tymi minimalnymi, więc nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy od razu pozbyli się np. 6 ułożonych obok siebie jajek na twardo, wodorostów, kotlecików rybnych, tofu, czy rzodkiewek - to wszystkie składniki jakie znajdziemy w grze. Nic trudnego prawda? No to zapnijcie pasy, żebyście przypadkiem nie spadli z krzesełka i całe to jedzenie nie wywaliło Wam się na mord... na twarz. W turnieju rywalizujemy z przeciwnikiem na żywo, żeby nie było za łatwo, nasze i jego sukcesy przekładają się na wbijanie szpili temu drugiemu, dosłownie! Każdy kombos powyżej minimalnej ilości zjedzonego żarełka (dla przypomnienia: 3 w lini prostej, 4 dowolnie ułożone) to nadzienie patykiem trzech pól przeciwnika, pół biedy, gdy wbije się on w jedzenie, które leży, bo wtedy i tak można je skasować, gorzej gdy trafi tylko na jedno pole z jedzeniem, wtedy dwa pozostałe zostają wykluczone z rozgrywki, da się ku temu zaradzić, ale o tym później. Mało tego, gdy nasze Combo będzie większe — za jednym ruchem uda nam się ogarnąć większą ilość jedzenia — automatycznie tych szaszłyków pojawi się więcej. Cała sztuka opanowania mistrzostwa w Kunio No Oden polega więc na strategicznym rozłożeniu jedzenia w ten sposób, by jedno połączenie składników, pociągnęło za sobą eliminację kolejnych i w rezultacie zablokowaniu planszy naszego rywala.

Gdy już znamy podstawy rozgrywki, skupmy się na tym, co widzimy wokół planszy z jedzeniem. Zasadniczo w grze pojawiają się dwa layouty. Dla rozgrywki wolnej znajduje się jedna tablica na środku, z lewej animacja Kunio, z prawej towarzyszyć nam będzie Hasebe, obok której ustawione jest pole podpowiedzi z grafiką kolejnej porcji jedzenia, oraz garstką statystyk pod spodem. W rozgrywce turniejowej dominują dwie czarne tablice rozdzielone kolumną z ważnymi informacjami. To, na co w pierwszej kolejności zwrócimy uwagę to dwa nierówno wypełniające się paski, nasz i przeciwnika. Jak opisuje to instrukcja, jest to wartość napełnienia musztardy. Nie martwcie się, to nic złego, wręcz przeciwnie! Za każdą aktywność na polu jesteśmy nagradzani uzupełnieniem tego paska, gdy osiągniemy maksimum, zacznie on migotać, a my wciskając jeden z przycisków w następnej kolejce przywołujemy w.w. musztardę, tych są trzy rodzaje (możemy je zmienić podczas opadania), a każda z nich wywołuje inny efekt: pomarańczowa usuwa jeden ze składników z całej planszy — działa również na patyczki, przy pomocy czerwonej pozbędziemy się tylko jedzenia, za to ustawiają przeszkody przeciwnikowi, a zielona spowolni nieco przyrost paska musztardy przeciwnika. Jest jeszcze talerz, ale tylko w trybie wolnym, jego rola polega na całkowitym wyczyszczeniu dwóch kolumn.

Jak widzicie, trochę skomplikowany jest ten nasz Tetris, a nie wspomniałem jeszcze o namiętnie zwiększającej się prędkości spadania jedzenia, która z czasem robi się absurdalna i zdecydowanie wykluczy z rozgrywki nowicjuszy. Nie wróżę też zbytnio sukcesów komuś, kto z grami ma do czynienia na co dzień (chyba że jest wyjadaczem gier tego typu) i swoją pierwszą przygodę zakończy na pokonaniu Rikiego, no, ostatecznie może jeszcze dotrze do Godaia... a przecież cały turniej to w sumie sześć znanych nam z poprzednich odsłon postaci! Swoją drogą, na moje uznanie zasługuje tu ich fantastyczny pixel art. Jest stylowo, komiksowo i chibi. Porzucono poważną grafikę z Shin Nekketsu Kōha Kunio-tachi no Banka i powrócono do tego, co znamy z FamiComa, oczywiście w godnej 16-bit oprawie. Na pochwałę zasługuje też animacja Kunio w trybie wolnym, choć sami nie mamy czasu zerkać na jego zachowanie, to urocze jest to okienko, w którym puszczają mu nerwy. Całość dopełnia skromna, ale całkiem przyzwoita ścieżka dźwiękowa i choć motyw przewodni w menu głównym jest taki sobie to już ten przygrywający w tle podczas ustawień rozgrywki ma bardzo relaksujący vibe. Miłym dodatkiem są też wstawki dialogowe, które upewniają nas, że aktywowaliśmy musztardę, albo radosny okrzyk po którym spodziewać się możemy ataku wykałaczek na polu przeciwnika.

Nie wspomniałem słowem o jeszcze jednym trybie. W menu głównym oprócz gry wolnej i turnieju, mamy jeszcze możliwość rywalizacji z drugim graczem. Tryb ten nie wyróżnia się niczym szczególnym, dlatego zaznaczam tylko, że jest.

Chciałoby się powiedzieć, że Kunio No Oden to gra logiczna Easy to learn, Hard to master, ale nie :D To jest Hard wszędzie, nie ma chwili wytchnienia! Albo ją pokochasz i spędzisz dziesiątki godzin, męcząc oczy, palce, trenując refleks i pamięć mięśniową, albo rzucisz w kąt po pierwszych kilku partiach. To gra piękna, świetna i przemyślana, ale ma wysoki próg wejścia.