新・熱血硬派 くにおたちの挽歌
Shin Nekketsu Kōha Kunio-tachi no Banka
Otóż mamy tu bardzo wciągającą fabułę (jak ktoś nie chce SPOILERu niech ominie ten akapit): Riki i Kunio podążają motocyklem przez zaciemnioną uliczkę (z raportu wynika, że jechali z prędkością 218 km\h :D) nie zauważają przechodniów i uderzają jednego z nich... człowiek nie żyje, a nasi "Szybcy i Wściekli" trafiają do więzienia...
Tak rozpoczyna się podróż dwójki szalonych przyjaciół którym teraz dane będzie przebyć (wg. moich obliczeń) 9 męczących epizodów, znajdziemy się na ulicach miasta, przeszukamy doki, będziemy przemieszczać się rollercosterem po placu wesołego miasteczka, przemierzymy ciemne uliczki przy pobliskim klubie dance'owym, czy obdymione cygarami kasynie. Etapy są nie duże - i bardzo dobrze, gra w ten sposób na pewno nas nie zanudzi i cały czas będziemy ciekawi co czeka na nas w dalszej części przygody (a dzieje się naprawdę wiele). Przejście do ostatniego etapu zajęło mi ok. 3 godzin, grając metodą: Save... a jak mnie zabiją Load :D więc zyskałem kilka dobrych minut nie psując sobie zabawy poprzez ponowne przechodzenie poprzednich etapów - i tu miła niespodzianka - znane nam dobrze passwordy umieszczone są częściej niż pojawia się nowy etap (w sumie naliczyłem niemal 50 kodów)!
Bardzo ciekawym pomysłem było wprowadzenie jazdy "ścigaczem" po autostradzie, gdzie naszym celem jest dotarcie do innego miasta, przy okazji rozbić kilku dokuczliwych cyklistów - scenka wyjęta niczym z pradawnej (z 1997 roku) dobrej zręcznościówki Road Rash (ale zaraz... Kunio był pierwszy! No, to teraz wiem skąd autorzy wzięli pomysł na gierkę :D), chodź pomysł ten był już wykorzystany w Kouha Kunio Kun, to tutaj jest zbudowany na zupełnie innych zasadach - tego typu urozmaicenie występuje podczas całej rozgrywki 3 razy.
Przez te wszystkie krajobrazy cywilizowanej ziemi przyjdzie nam przemierzyć czteroma grywalnymi postaciami, które z czasem dochodzą do naszego gangu. Początkowo mamy tylko do dyspozycji Kunia i Rikiego. Każda z tych postaci ma odmienne style walki które tak szczerze w żadnym wypadku nie wpływają na rozgrywkę, a szkoda... Wielkim plusem jest możliwość zmiany naszego "fajtera" w dosłownie każdej chwili, co jest baaaardzo przydatnie gdy pasek energii znacznie nam spadnie...
...Oczywiście zanim spadnie będziemy musieli "sklepać" wielu kolesi - chodź w grze jest ich całe mnóstwo, to żaden z nich nie wyróżnia się niczym szczególnym. Inna akcja jest z bossami tych jest... bodajże 6 z czego tylko 1 nie występuje z partnerem (to gruba baba z kasyna). Poziom ich umiejętności oczywiście jest większy, są oni silniejszy itp. Przyznam szczerze, że najwięcej problemu sprawiał mi gostek z opaską (karateka, czy jak?).
Gra widać inspirowana jest (nie wiem czy przypadkiem nie jest na engine) Double Dragons, przekonało mnie do tego sterowanie "kopniakiem", gdzie do tego służą nam dwa oddzielne przyciski: jeden do kopnięcia w przód, drugi do kopnięcia w tył (kopnięcie występuje u bohaterach płci męskiej, u kobitek jest to uderzenie z łokcia). Do tego dochodzą trzy przyciski: skok, uderzenia z pięści, blok. Ten trzeci nie służy tylko do jednego, mało użytecznego celu, ale także do przygotowania się do ciosu specjalnego - przytrzymując blok + dowolny przycisk akcji daje nam w rezultacie specjalny cios, który to rzekomo powinien pomagać w pokonaniu wrogów, autorzy chyba nie chcieli by było to takie proste, więc uwierzcie mi, nie stosujcie tych chwytów - fakt, są niebezpieczne, ale tylko kiedy będziemy mieli szczęście i przeciwnik sam się nawinie :D
A jak gierka wygląda od strony technicznej? Grafika... tak... chodź bardzo ładna, niektórym fanom Kunio może przeszkadzać jej orginalność postaci - wykonane są w całkiem inny sposób, a niżeli było to dotychczas w grach serii Kunio Kun - tutaj są one bardziej dorosłe (?), pewnie to zasługa konsoli, która (przypominam) jest ponad 2 razy lepsza pod każdym względem od standardowego NESa (w końcu nazwa SuperNES do czegoś zobowiązuje :D). Postaci te są bardziej szczegółowe zawierają ładne cieniowanie, ze względu na 8-kolorowe rysowanie (a nie jak miło to poprzednio miejsce w konsoli Nes gdzie rysowanie miało 4-kolory). Do muzyki też się nie doczepię - standardowa, udająca format midi, miła dla ucha, nie przeszkadza podczas grania i co najważniejsze - nie drażni. Bardzo fajnie, że w grze pojawiły się sample, które przypominają prawdziwe "jęki" jak dostaje się po mordzie :) Sam engine gry także jest dopracowany - w żadnym miejscu nie było niemiłych sytuacji i błędów kodowych!
Gierkę naprawdę można pokochać, szczególnie jeśli zagramy razem ze swoim kolegom w trybie multiplayer. Do grania zachęcają wszystkie możliwe argumenty tj. grafika, fabuła, ilość ciosów i dosłownie: wielkie pokłady grywalności...
Tak rozpoczyna się podróż dwójki szalonych przyjaciół którym teraz dane będzie przebyć (wg. moich obliczeń) 9 męczących epizodów, znajdziemy się na ulicach miasta, przeszukamy doki, będziemy przemieszczać się rollercosterem po placu wesołego miasteczka, przemierzymy ciemne uliczki przy pobliskim klubie dance'owym, czy obdymione cygarami kasynie. Etapy są nie duże - i bardzo dobrze, gra w ten sposób na pewno nas nie zanudzi i cały czas będziemy ciekawi co czeka na nas w dalszej części przygody (a dzieje się naprawdę wiele). Przejście do ostatniego etapu zajęło mi ok. 3 godzin, grając metodą: Save... a jak mnie zabiją Load :D więc zyskałem kilka dobrych minut nie psując sobie zabawy poprzez ponowne przechodzenie poprzednich etapów - i tu miła niespodzianka - znane nam dobrze passwordy umieszczone są częściej niż pojawia się nowy etap (w sumie naliczyłem niemal 50 kodów)!
Bardzo ciekawym pomysłem było wprowadzenie jazdy "ścigaczem" po autostradzie, gdzie naszym celem jest dotarcie do innego miasta, przy okazji rozbić kilku dokuczliwych cyklistów - scenka wyjęta niczym z pradawnej (z 1997 roku) dobrej zręcznościówki Road Rash (ale zaraz... Kunio był pierwszy! No, to teraz wiem skąd autorzy wzięli pomysł na gierkę :D), chodź pomysł ten był już wykorzystany w Kouha Kunio Kun, to tutaj jest zbudowany na zupełnie innych zasadach - tego typu urozmaicenie występuje podczas całej rozgrywki 3 razy.
Przez te wszystkie krajobrazy cywilizowanej ziemi przyjdzie nam przemierzyć czteroma grywalnymi postaciami, które z czasem dochodzą do naszego gangu. Początkowo mamy tylko do dyspozycji Kunia i Rikiego. Każda z tych postaci ma odmienne style walki które tak szczerze w żadnym wypadku nie wpływają na rozgrywkę, a szkoda... Wielkim plusem jest możliwość zmiany naszego "fajtera" w dosłownie każdej chwili, co jest baaaardzo przydatnie gdy pasek energii znacznie nam spadnie...
...Oczywiście zanim spadnie będziemy musieli "sklepać" wielu kolesi - chodź w grze jest ich całe mnóstwo, to żaden z nich nie wyróżnia się niczym szczególnym. Inna akcja jest z bossami tych jest... bodajże 6 z czego tylko 1 nie występuje z partnerem (to gruba baba z kasyna). Poziom ich umiejętności oczywiście jest większy, są oni silniejszy itp. Przyznam szczerze, że najwięcej problemu sprawiał mi gostek z opaską (karateka, czy jak?).
Gra widać inspirowana jest (nie wiem czy przypadkiem nie jest na engine) Double Dragons, przekonało mnie do tego sterowanie "kopniakiem", gdzie do tego służą nam dwa oddzielne przyciski: jeden do kopnięcia w przód, drugi do kopnięcia w tył (kopnięcie występuje u bohaterach płci męskiej, u kobitek jest to uderzenie z łokcia). Do tego dochodzą trzy przyciski: skok, uderzenia z pięści, blok. Ten trzeci nie służy tylko do jednego, mało użytecznego celu, ale także do przygotowania się do ciosu specjalnego - przytrzymując blok + dowolny przycisk akcji daje nam w rezultacie specjalny cios, który to rzekomo powinien pomagać w pokonaniu wrogów, autorzy chyba nie chcieli by było to takie proste, więc uwierzcie mi, nie stosujcie tych chwytów - fakt, są niebezpieczne, ale tylko kiedy będziemy mieli szczęście i przeciwnik sam się nawinie :D
A jak gierka wygląda od strony technicznej? Grafika... tak... chodź bardzo ładna, niektórym fanom Kunio może przeszkadzać jej orginalność postaci - wykonane są w całkiem inny sposób, a niżeli było to dotychczas w grach serii Kunio Kun - tutaj są one bardziej dorosłe (?), pewnie to zasługa konsoli, która (przypominam) jest ponad 2 razy lepsza pod każdym względem od standardowego NESa (w końcu nazwa SuperNES do czegoś zobowiązuje :D). Postaci te są bardziej szczegółowe zawierają ładne cieniowanie, ze względu na 8-kolorowe rysowanie (a nie jak miło to poprzednio miejsce w konsoli Nes gdzie rysowanie miało 4-kolory). Do muzyki też się nie doczepię - standardowa, udająca format midi, miła dla ucha, nie przeszkadza podczas grania i co najważniejsze - nie drażni. Bardzo fajnie, że w grze pojawiły się sample, które przypominają prawdziwe "jęki" jak dostaje się po mordzie :) Sam engine gry także jest dopracowany - w żadnym miejscu nie było niemiłych sytuacji i błędów kodowych!
Gierkę naprawdę można pokochać, szczególnie jeśli zagramy razem ze swoim kolegom w trybie multiplayer. Do grania zachęcają wszystkie możliwe argumenty tj. grafika, fabuła, ilość ciosów i dosłownie: wielkie pokłady grywalności...